Badania

Wydaje się być bliżej niż dalej tego „nowego życia”. Odczekałem swoje żeby dostać się na konsultację, potem kolejnych parę tygodni do diagnostyki i jestem w tej „świątyni grubasów”, czyli w Szpitalu Powiatowym w Łęcznej.

Może Łęczna metropolią nie jest, ale denerwują mnie ciągłe pytania na różnych forach: gdzie to jest? Po pierwsze to istnieje oczywiście wujek google (również w tej wersji od map), po drugie kopalnia węgla Bogdanka, czy też ekstraklasowy klub GKS Górnik Łęczna ułatwiające znacznie identyfikacje tego miasta.

Klub wsławił się najpierw tym, że jako pierwszy klub z Lubelszczyzny po kilkudziesięciu latach posuchy awansował do najwyższej klasy rozgrywek piłkarskich (wtedy na jego cześć Krzysztof Cugowski śpiewał osobiście „Górnik Łęczna, Górnik Łęczna Luubelszczyzna jest ci wdzięczna”). Następnie klub z Łęcznej był gwiazdą wielkiej piłkarskiej afery korupcyjnej i degradacji do IV ligi, a teraz powrócił i znowu w pełni chwały rozsławia imię tego miasta! J Najwyrazniej doktor Pastuszka (tutejszy lekarz bariatra) ma zamiar dolączyć do symboli Łęcznej! Szpital (a przynajmniej część prowadzona przez wymienionego wyżej) jest chwalony przez wszystkich i nie mam zamiaru silić się na oryginalność i narzekać na cokolwiek. No, nie było na co!

Przyjechałem tutaj zgodnie z ustaleniami 25 sierpnia rano. Zameldowałem się na cykl badań, których wyniki  ostatecznie miały dać mi kwalifikację do operacji. Część z nich miałem za sobą (w tym dość niemiłą gastroskopię), a niektóre z nich mi uaktualniono. Dla tych, którzy dopiero tu przybędą podaję kolejność.

Ze skierowaniem zgłaszamy się na SOR. Tam sprawdzają dowód osobisty i to czy na 100% mieliśmy termin diagnostyki na ten właśnie dzień. Tutaj moje nerwy zostały wystawione na potężną próbę: podchodząc do recepcyjnej lady nie zauważyłem plamy wody rozlanej prawdopodobnie przez głąba podchodzącego tam przede mną. Wywinąłem potężnego orła! Całe szczęście plecak złagodził upadek i obyło się bez obrażeń. W razie co, szpital posiada również ortopedię.

Cały zdenerwowany miałem kłopoty z wyciągnięciem z kieszeni dokumentów i udało mi się złamać dowód na pół! Dla tych którzy nie mieli gastroskopii, właśnie w tym momencie pobytu czeka spotkanie z tą rurą i konieczne niestety „głębokie gardło”, ja jak wspomniałem miałem to szczęśliwie za sobą. Na oddział odprowadził mnie sanitariusz, w sali byłem sam a potem dokwaterowano mi miłego współlokatora. Personel rzeczywiście miły, a raczej należałoby powiedzieć „ujmująco miły”. Od pani salowej do ordynatora – bez żadnych wyjątków! Jeszcze przed zakwaterowaniem szybkie EKG.

Wizyta u pani dietetyk na parterze – tylko jedna w ramach NFZ, potrzebna do kwalifikacji. Ja już wiem, że wykupię sobie pakiet trzech wizyt (150 PLN), przecież i tak będę tu przyjeżdżał na kontrole. Pani dietetyk kompetentna i miła, dysponująca sprzętem i programem do badania składu ciała. Poza tym pomyślcie o tym że niewątpliwie ma największe w Polsce (lub jedno z największych) doświadczenie jeśli chodzi o operacje bariatryczne! Z całym szacunkiem, ale normalny dietetyk-choćby najlepszy- będzie się w tej materii poruszał jak dziecko we mgle.

Tego samego dnia jeszcze spirometria i echo serca, oraz pobranie krwi.

O wyżywieniu nie piszę, bo od dobrego jedzenia to mamy dobre restauracjeJ.

Oczywiście w trakcie wszystkie przyjemności związane ze szpitalem jak mierzenie ciśnienia i temperatury. Podczas porannego obchodu serdeczna wymiana uprzejmości z lekarzami i praktykantami, bo wiadomo że jestem tu tylko na badaniach. Nie leżę na oddziale właściwym – tam nie było miejsca dla panów, więc ulokowano mnie po sasiedzku na internie.

Próba na poziom cukru (picie jakiegoś słodkiego świństwa) zaraz po pobraniu krwi i ponowne pobranie za 2 godziny. Po godzinnej drzemce moja popularność zaczęła mnie męczyćJ. Jednocześnie zapraszali mnie: pani psycholog, pan do USG jamy brzusznej i ordynator na powtórkę echo serca. Pani psycholog była pierwsza, no i w dodatku kobieta! Jakoś to wszystko pogodziłem, w tak zwanym międzyczasie miałem jeszcze RTG klatki piersiowej (po co robiłem przedtem tyle badań!).

Uff! W zasadzie mógłbym wyjść do domu, ale wypisy dopiero jutro o 14-ej, mam czas żeby Wam to opisać – to nawet dobrze gdyż pisząc na bieżąco nic mi nie umknie. Moja szczegółowość jest zamierzona, bo niestety muszę stwierdzić, iż im ktoś później opisuje swoje bariatryczne przygody, tym mniej dokładnie to robi.

Jutro (mam nadzieję!) poznam termin operacji!!!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s