Tak, tak, tak! Mam termin i to jaki!

Atak i udało się! Odrobinka tupetu, trochę szczęścia i za dwa tygodnie kładę się pod topór! Kiedy jechałem z Łęcznej do Lublina autobusem o zjawiskowej nazwie „Łęcz-Trans” zorientowałem się po paru minutach że coś jest nie tak. Coś mi się w głowie poprzestawiało chyba…

 

W zasadzie to tak źle nie było. Ze szczęścia podśpiewywałem sobie piosenkę z repertuaru Grażyny Łobaszewskiej „Czas nas uczy pogody”, no i w tym szczęściu trochę się zapomniałem i głos mój stał się bardziej donośny… Pasażerowie zaczęli się oglądać, a ja poczułem się jak świr. Nic mnie to nie obchodzi, jestem szczęśliwy!

Ale po kolei. W tym terminie w szpitalu poza mną przebywały jeszcze trzy panie. Część badań i spotkanie u psychologa odbyliśmy wspólnie. Dziewczęta (moim zdaniem) 25, 35, 40. Zamieniliśmy kilka zdań, dłuższych dyskusji nie było, bo leżeliśmy na innych oddziałach (panie w jednym pokoju, a ja z górnikiem po zawale).

Dnia ostatniego dostaje się wypis, a potem tzw. „bariatryczni” (tak mówią wszyscy na oddziale i nie podoba mi się to, gdyż brzmi jak „trędowaci”) idą do dra Pastuszki z rzeczonym wypisem i badaniami. Jeśli się zakwalifikowali to „Guru” wyznacza termin i wypisuje skierowanie. I właśnie za tym ostatnim wszyscy piszczą, czekają właśnie na ten moment kiedy pan Doktor powie KIEDY.

Ja wykazałem czujność rewolucyjną. Po śniadaniu zszedłem na 1 piętro i zajrzałem do sekretariatu. Legendarna już pani Kasia potwierdziła pogłoski z forum ikafeterii, że doktor Pastuszka będzie dopiero jutro!  Kto wyznaczy nam terminy na litość boską?! Pani Kasia zapewniła, że jest godne zastępstwo i bez terminu nie wyjedziemy. Coś mnie tknęło i zawróciłem od drzwi. Wypytałem o terminy najbliższe i czy nie ma różnicy kiedy sleeve, kiedy gastric bypass. Okazało się, że jest! Najbliższy wolny termin na sleeve 13 października i później, a gastric 8 i 9 września i jest jedno okienko!

Podzieliłem się tymi informacjami z dziewczętami i czekałem na wypis.

Dziewczyny zostały wypisane pierwsze (przez panią doktor – znowu ten feminizm). Kiedy dotarłem z moimi papierami one wychodziły. Pożegnaliśmy się, ale jakieś takie smutne były. Wszystko wyjaśniło się za chwilę. Wszedłem, doktor zamyślony, ale z dużym poczuciem humoru (choć bez chichotów). Wyjawił mi smutną prawdę że dyrektor szpitala wstrzymał wszystkie operacje bariatryczne w tym roku. Przyglądają się czy starczy pieniędzy z kontraktu, a póki co terminy na początek stycznia. Aż zagotowało się we mnie! Pytam więc grzecznie czy wydaje się medykowi że ja na bypass czy sleeve? Medyk mówi że na bypass, bo cukrzyca itp. A ja mu na to: to termin jeden został 9 września! Spojrzał medyk w zeszyt magiczny, kwit wypisał i powiada: zapraszam dzień przed i powodzenia!

Zdziwił się bardzo kiedy mu powiedziałem, że gdyby nie broda to buzi byłbym mu dał!

Wyszedłem w ukłonach przed panią Kasią (wywiad i agenci to wielka rzecz…) i śmignąłem cały radosny na dworzec w Łęcznej. A potem to już wiecie: ..„wiele dni, wiele lat, czas nas uczy pogody…”.

Pasażerowie i kierowca przeżyli moje wycia – uważajcie, za kilkanaście dni znowu tu wracam!!!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s