Co jeść?

Ile można pochłaniać papki i inne przecieranki? Zaczynamy się wtedy czuć jak człowiek bez żołądka, a żołądek (póki co) mamy, tylko trochę mniejszy.

Pierwsze dwa tygodnie „papkowego” jedzenia po operacji u mnie przeszło bezproblemowo. W szpitalu pierwsze dwa dni głodówka, trzeciego kleik, potem przez kolejne warzywa miksowane i już prawie tydzień minął.

W domu robiłem przecieranki bardziej wyszukane i urozmaicone – to samo w sobie było przyjemnością. Narobiłem tego towaru kilkadziesiąt pojemniczków i wszystko zamroziłem. Cukinia z mlekiem niskotłuszczowym, dynia z gałką muszkatołową, marchewka z imbirem, buraczki, szpinak z czosnkiem – wybór mam ogromny, jednak z czasem sama konsystencja zaczyna razić moje podniebienie. Szczególnie że z czasem można wprowadzać coraz to normalniejsze produkty i sama, nawet najatrakcyjniejsza papka może się schować kiedy mogę ugryźć kawał gotowanego nawet, ale mięcha!

Nie zapominam jednak o nich, gdyż po pierwsze byłoby to marnotrawstwo, a po drugie kiedy nie mam innych pomysłów na posiłek sięgam do zamrażarki i gotowe! Kiedy nie trzeba już tak uważać na pooperacyjne rany w środku, zacząłem używać coraz większej ilości przypraw. Oczywiście robiłem to metodą prób i błędów poczynając od najłagodniejszych, a kończąc na papryczce Habanero. Jedyną przeszkodą w używaniu przeze mnie ostrych przypraw mogą być  sensacje żołądkowe „po”. A może przesadzam trochę, bo nie tyle przeszkodą co niewygodą, a ja do niewygód dzięki moim licznym podróżom jestem przyzwyczajony. Tak więc używam przypraw bez żadnych ograniczeń, bo nic mnie po nich nie boli, sensacje przeróżne traktuję jako skutek uboczny, który przy większości przyjemności często musi występować…

Zakupiłem cztery rodzaje ostrych papryczek, które wyglądają niezwykle malowniczo położone na parapecie w kuchni. Dzięki nim robi się tak jesiennie i kolorowo. Natomiast kiedy już się je ugryzie robi się piekielnie i zaczyna się ostra jazda! Dlatego nie gryzę, tylko dodaję je do potraw wszelakich z większym, bądź mniejszym umiarem. Papki wzbogacone o takie smaki zmieniają diametralnie swój charakter i z „grzecznych dziewczynek” stają się „grzesznymi wampami” – przyjemność z konsumpcji i odczucia wydają się w tej sytuacji zwielokrotnione!

Najlepsza nawet papka, podrasowana nawet papryczką Habanero też się może znudzić. Wymyślam często różne dania na poczekaniu uważając przede wszystkim na KALORYCZNOŚĆ. Jak już przedtem pisałem, nasz zmniejszony żołądek jest strażnikiem ilości przyjmowanych posiłków, a my bądźmy strażnikiem jakości (czytaj: kaloryczności). Wtedy wszystko działa tak jak powinno, czy też jak mawiają niektóre górskie grupy etniczne „gra i furcy”. Żebyśmy   naprawdę byli szczęśliwi, brakuje jednego elementu: to jedzenie MUSI BYĆ DOBRE! (co najmniej). Każdy ma swoje ulubione dania i smaki, które jednak potrafią się zmienić po operacji. Miałem dzisiaj rano ochotę na jajka i wstałem z kanapy żeby wstawić wodę i ugotować sobie je na miękko. Na stole leżały podgrzybki z których robiłem wczoraj zabielaną grzybową z rozmarynem (nie, nie dla siebie – dla rodzinki!). Decyzja została zmieniona i zjadłem jajecznicę na ostro z grzybami i rzeczonym rozmarynem. Jedzmy to co lubimy, ale liczmy kalorie!

 

 

 

 

GRZYBOWA JAJECZNICA NA OSTRO

5 dag świeżych podgrzybków

1 jajko

1 białko

cebulka z dymki + sama dymka

papryczka ostra (kawałeczek)

woda do podlania ok. 100 ml

sól

pieprz

gałązka rozmarynu

 

Jajecznicę robimy na patelni teflonowej, lub ceramicznej, bo przecież chyba nie chcemy używać tłuszczu! Nie wbijamy dwóch jajek tylko jajko i białko. Smaku to raczej nie zmieni, a zmniejszy kaloryczność dania o około 70 kalorii i troszeczkę odciąży nasza biedną wątrobę…

Pokrojoną w kostkę cebulkę i pokrojone jakkolwiek grzyby podprażamy na suchej patelni, dodajemy pokrojoną również papryczkę i energicznie mieszamy aby się nie przypaliły. Rwiemy rozmaryn, podlewamy całość wodą i czekamy aż odparuje prawie do końca. Wtedy wlewamy jajko połączone z białkiem i wcześniej posolone i (pardon!) popieprzone. Szybko mieszamy, posypujemy dymką i wykładamy na talerz.

KALORYCZNOŚĆ

Podgrzybki – 17 kcal

Żółtko           -71 kcal

2 białka         – 48 kcal

Dymka          – 10 kcal

Papryczka    –  4 kcal

RAZEM          150 kcal

Białko 18,12; węglowodany 5,29; tłuszcze 6,74 (w tym żółtko 6,39).

Wszystkie wartości powyżej podane wydają się być prawdziwe, jednak pamiętajcie że nie ponoszę za ich prawdziwość żadnej odpowiedzialności gdyż nie jestem dietetykiem! Wiedzę tę czerpałem ze strony www.tabele-kalorii.pl

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s