Znowu kłucie

Szczęśliwie nie kłucie w boku, czy w żołądku, tylko kłucie zaplanowane.  To już taka comiesięczna tradycja, zastrzyk w to miejsce gdzie plecy tracą swą szacowną nazwę…

…czyli mówiąc krótko zastrzyk w dupsko. Po sleeve w wielu szpitalach nie zapisują w zaleceniach pooperacyjnych zastrzyków z witaminy B12. Po Łęcznej jednak sześć zastrzyków się należy, a w przypadku operacji gastric bypass (czyli moim) kłucie do końca życia.

Suplementacja jest konieczna i absolutnie z tym nie dyskutuję, ale chodzenie do przychodni jest dla mnie upierdliwe. Szczęśliwie już nie muszę donosić skierowania od internisty (tylko raz na rok trzeba to zrobić), ale swoje w kolejce do zabiegowego trzeba odstać. Można pogadać o chorobach i sposobach ich leczenia z dość dużą kolonią emerytów zasiadająca pod gabinetem.

Szeptem przekazywane są informacje o medycynie niekonwencjonalnej („uzdrowiciel z Grochowa, to proszę pana ho, ho!”), a także wymieniane najnowsze rankingi przyjmujących tu medyków („ten Arab proszę pani to się uśmiecha, ale nic nie rozumie co mnie boli!”).

Ogólnie śmiesznie dość jest w naszej przychodni przy ulicy Lisa-Kuli, ale tak jak nauczyłem się robić sobie zastrzyki w brzuch, tak samo chciałbym nauczyć się robić je w… no wiadomo w co. Niestety aż tak bardzo nie wyszczuplałem i brakuje mi wystarczającej gibkości żeby taką woltę wykonać. W związku z tym posiedzę sobie jutro z emerytami i dostarczymy sobie wzajemnie paru kilogramów rozrywki. Będzie pięknie!

Żeby jednak nie wyjść na malkontenta to zamiast narzekać na moją przychodnię wspomnę o rzeczach miłych czyli o jedzeniu. Podzielę się z Wami bardzo ciekawym przepisem z kulinarnego programu Marty Dymek, który obejrzałem w niedzielę na kanale Kuchnia+

Na panią Martę wcześniej nie trafiłem pomimo iż oglądam wiele audycji o gotowaniu. Przepisy były wegańskie i naprawdę bardzo ciekawe. Mnie zainteresowała marchewka pieczona z pesto na bazie…naci tejże! Nać marchwi, którą zwykle wyrzucamy tu została wykorzystana i wyglądała naprawdę nieźle (i zapewne tak smakowała). W przepisie występuje olej, proponuję użyć go w ilości symbolicznej i wtedy można uznać iż będzie to receptura przydatna nam, bariatrycznym!

Póki co podaję przepis z głowy, bo w necie chyba jeszcze go nie było.

 

Marchewki z pesto z naci i kolendrą

5 marchewek z nacią

4 łyżki oleju rzepakowego

sól

pieprz

20 dag orzeszków  laskowych

1 cytryna

1 łyżka cynamonu

kolendra

Od marchwi odcinamy nać. W naczyniu żaroodpornym mieszamy olej (2 łyżki) z cynamonem, solą i pieprzem. W takim sosiku obtaczamy dokładnie marchewki. Po wymemłaniu ich dokładnym zabieramy się za nać. Zalewamy ją na 30 sekund wodą z solą (blanszujemy), następnie szybko przekładamy do bardzo zimnej wody. Dzięki temu nać zachowa piękny, zielony kolor. Siekamy tę zieleninę na parę kawałków, wrzucamy do miksera. Dorzucamy orzeszki laskowe i startą skórkę z cytryny, dodajemy sok z tejże i miksujemy. Po paru chwilach stopniowo dodajemy pozostałe dwie łyżki oleju, solimy i (pardon) pieprzymy. Marchew zapiekamy w 140 stopniach przez około 30 minut. Posypujemy kolendrą przed podaniem, ale czy zrobione przez nas pesto nakładamy na marchew przed zapiekaniem, czy po – zabijcie mnie, ale zapomniałem! Chyba po. Smacznego!

 

Reklamy

2 myśli na temat “Znowu kłucie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s