Bez kalorii?

Produktami w których liczba kalorii zbliżona jest do zera są woda i powietrze. To stany ciekły i gazowy. A co ze stanem skupienia zwanym stałym?

Po okresie zajadania papek, które były pyszne tylko do pewnego momentu, przerzuciłem się na jedzenie zwane w kręgach pacjentów bariatrycznych „normalnym”.

Głównie chodzi o to, że daje się je pogryźć i człowiek nie czuje się jak roślina niezdolna do trawienia ni do rozdrabniania pokarmu. Wiadomo, że dużo nie zjemy, lepiej też nie jedzmy tłusto i słodko (czyli kalorycznie). Jak już wspominałem uczony tu doświadczeniem innych, pierwszy rok z życia po operacji jest decydujący, a niektórzy wspominają nawet o pierwszych sześciu miesiącach. Nie spierając się o szczegóły musimy uważać na to, aby wszystkiego co do tej pory osiągnęliśmy zwyczajnie i brutalnie nie spieprzyć. Drobne grzechy będą występować zawsze, ważne żeby rzadko i drobne…

Ja myślę, że dobrze jest też zaplanować sobie „grzech”. Wtedy jest to specjalna okazja, mózg rejestruje takie odstępstwo od normy jako sytuację wyjątkową, rzadkość. Istotne jest to, żeby takie zjedzenie zakazanej rzeczy  było aktem przemyślanym i wyjątkowym, przez co zdarzającym się od święta i nie zakłócającym naszych dietetycznych działań.

Ostatnio naszła mnie ochota na sushi. Muszę przyznać, że trochę pachnie to grzechem (ryż!) i tak też to potraktowałem. Moment był celebrowany, zaprosiłem starszą córkę z koleżanką, a i młodsze dzieci chętnie się przyłączyły. Stół był cały zastawiony produktami, syf dookoła straszny, a my sobie gadamy i kręcimy maki! Produkty zakupiłem w sklepie tradycyjnym (Chińczyk w Hali Mirowskiej, a właściwie Hali Gwardii), jednak przedtem pobuszowałem w sieci.

Wieczór był przemiły, a przy okazji buszowania w necie odkryłem zupełnie nieznany mi produkt.

Makaron bez kalorii! Natknąłem się też na stronę, która jak to autorzy piszą groźnie „rozprawia się” z przeróżnymi artykułami. Brzmi niemal tak masakrycznie jak rozstrzelanie, więc trochę się bałem czytać recenzję. Jednak okazało się, iż bezwzględni recenzenci bardzo ciepło wyrazili się na temat mojego „odkrycia” czyli makaronu shirataki robionego z korzeni konjak.

Nie, nie moi drodzy – nie ma tu żadnych dodatkowych, alkoholowych przyjemności. Konjak to konjak i z regionem Cognac nic wspólnego nie ma i przede wszystkim występuje jak już pisałem w stanie stałym, a nie płynnym więc wypić się nie da!

Makaron ten produkuje się ze sproszkowanych  korzeni konjak, które są wyjątkowo bogate w błonnik i na długo zaspokajają uczucie sytości. W naszym przypadku małe żołądki gwarantują nam to bez dużej ilości błonnika:-)

Produkt jest praktycznie bezsmakowy, pod warunkiem że się go dokładnie odsączy z zalewy, a właściwie należy odsączyć  i przepłukać żeby pozbyć się smrodku powodowanego przez wodorotlenek wapnia. Makaron przyjmuje łatwo smaki innych składników i należy go dodać pod koniec gotowania sosu (na 2-3 minuty), bo gotuje się błyskawicznie i właściwie powinien tylko „złapać” temperaturę.

Wartości odżywcze na 100gram samego makaronu: 7,6kcal/32kJ, <0,5g tłuszczu w tym <0,1g tłuszcze nasycone), <0,5g węglowodany (w tym <0,5g cukry), <0,5g białko, 4g błonnika.

 

Opakowania firmy Zero Pasta mają 390 gram, ale po odsączeniu jest to 250 gram czyli około 2 porcje dla normalnych, a w połączeniu z sosem to mniej więcej 4 porcje dla „bariatrycznych”, czyli makaron w naszym daniu to…5 kalorii! Z czego zrobimy sos zależy już od naszych preferencji. Ja ugotowałem sos z kurczakiem, papryką, porem i szalotką i lekko go „podrasowałem” w kierunku azjatyckim”.

 

MAKARON SHIRATAKI Z KURCZAKIEM  (na 4 małe, bariatryczne porcje)

 

-opakowanie makaronu (390 gram)

-160 gram piersi kurczaka

-1 papryka czerwona

-1 papryczka chilli

-natka pietruszki

-4 szalotki

-nieduży por

-sos sojowy

-olej sezamowy

 

Makaron odsączamy, przepłukujemy wodą i zalewamy świeżą, zostawiamy. Kurczaka kroimy w cienkie paski, wrzucamy na wcześniej rozgrzaną, teflonową patelnię. Na patelni dodajemy parę kropli oleju sezamowego i skrapiamy mięso sosem sojowym. Smażymy mieszając do momentu ścięcia mięsa. Mięso odkładamy. Na suchej patelni podsmażamy paprykę pokrojoną w paski, szalotki, chilli i pora w cienkich plasterkach, podlewamy wodą, dodajemy sosu sojowego do smaku. Dorzucamy kurczaka i odsączony makaron. Posypujemy natką.

Podgrzewamy około 3 minuty.

 

danie shiratakikonjac-fruit-a

 

Z tego wszystkiego nie zrobiłem zdjęcia, a makaron zjedzony… Poglądowo zamieściłem foto ze strony www.ohtastensee.com  – wierzcie że wyglądało podobnie.

Reklamy

Jedna myśl na temat “Bez kalorii?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s