Zostały kobiety i śpiew!

To chyba najdłuższa przerwa pomiędzy pisanymi przeze mnie postami odkąd istnieje ten blog. Jeżeli ktoś czekał na mój wpis to już jestem!

Ostatnimi czasy targały ,mną wyrzuty sumienia czemu dawałem upust na „bariatrycznym bypassie”. Grzeszki, potem grzechy, osłabienie wagowej czujności rewolucyjnej – to wszystko razem spowodowało iż postanowiłem zabrać się za siebie i trochę podkręcić sobie śrubę. Odkręcić łatwo, dokręcić trudniej…

Jednak coś ruszyło. Początkowe ambicje aby przejść na wyżywienie zupełnie „papkowe” wzięły w łeb ze względów niezależnych ode mnie. Przestałem podpijać winko, przestałem podjadać i jeść to co ugotowałem dzieciom. To już było coś. Efektem tego był powrót do gubienia wagi w starym wymiarze (to znaczy kilogram na tydzień). 31-ego stycznia na wadze 96,7 kg, to niestety gorzej o 900 gram niż moje postanowienia noworoczne (pamiętacie, że narzuciłem sobie miesięczny limit 3,2 kg/miesiąc). Nadrobię!

Wydaje mi się, że ogromnym czynnikiem motywującym (przynajmniej dla mnie) były kontrole w szpitalu w Łęcznej. Ta pierwsza (miesiąc po operacji) to samograj – wtedy wszystko samo z człowieka ucieka. Jednak pamiętam, iż przed drugą wizytą (po kolejnych dwóch miesiącach) przez ostatni tydzień starałem się podwójnie żeby pokazać swoje… no powiedzmy mniej grube ciało lekarzom i dziewczynom z którymi byłem operowany. Kolejna przerwa jest dłuższa, bo wizyta dopiero pod koniec marca. Wydaje mi się że przełom nastąpił i idę w dobrym kierunku.

Przerwa pomiędzy wpisami była spowodowana rozpoczęciem przeze mnie nowej pracy. Z tego też powodu mam kłopoty z całkowitym przejściem na papki, bo technicznie nie zawsze jest to wykonalne.

Niestety pracuję od rana do wieczora (mam nadzieję że tak będzie tylko na początku) i zaniedbałem sprawę zastrzyku z witaminy B 12… We wtorek będę miał wolne i to będzie moja główna przyjemność tego dnia!

Intensywna praca, brak dostępu do pokus jedzeniowych to siłą rzeczy czynniki jakie powinny wpłynąć na spadek wagi. Z nadzieją że tak będzie (jutro ważenie!) pozdrawiam wszystkich i dam znać w połowie tygodnia jak poszło!

PS Napiszę też o grzesznym Sushi Party jakie urządziłem (grzechy tylko jedzeniowe oczywiścieJ ) i czy sushi to naprawdę taki grzech w naszej sytuacji.

Reklamy

3 myśli na temat “Zostały kobiety i śpiew!

  1. No nareszcie wpis, dzięki wielkie. Życzę powodzenia w odchudzaniu życia. Może warto byłoby robić spotkania osób po i wtedy jest ta motywacja o której piszesz

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s